samochody uzywane certyfikat budynku mydlarnia filtry patronowe Archiwum newsów - "Z PiS odchodzą ludzie umiarkowanych poglądów"
2007-12-13
"Z PiS odchodzą ludzie umiarkowanych poglądów"
Z PiS odchodzą ludzie o umiarkowanych poglądach i dużej kulturze
politycznej, to źle wróży tej partii - tak marszałek Sejmu Bronisław
Komorowski (PO) ocenia odwrót z PiS Pawła Zalewskiego i Kazimierza
Ujazdowskiego.
Pytany jak ocenia odwrót Ujazdowskiego i Zalewskiego z PiS Komorowski
powiedział dziennikarzom, że "patrzy na to z pewną troską, nie tylko przez
pryzmat sympatii do nich osobiście, ale i przez pryzmat tego, co historia się
z polską sceną polityczną".
- Uważam, że to zły proces, gdy z liczących się środowisk politycznych
następuje sprawa sądowa "wypłukiwania" ludzi o umiarkowanych poglądach i dużej
kulturze politycznej. To źle wróży nie tylko samym ugrupowaniom, ale i
całości sceny politycznej - uważa marszałek Sejmu. Pytany, czy dla
Zalewskiego i Ujazdowskiego jest teren zabudowany w Platformie, odparł, że niezwykle
lubi i ceni obu, przeto nie chce im robić krzywdy i zginać deklaracji,
które skłaniałyby do błędnego interpretowania ich decyzji.
- To są decyzje konkretnych osób, mogę szacować ich polityczne skutki, ale
nie chciałbym w najmniejszym stopniu uczestniczyć w sporze wewnętrznym w
ramach Prawa i Sprawiedliwości - powiedział marszałek dziennikarzom w
Sejmie.
Pytany, czy nie obawia się, że Ujazdowski i Zalewski założą nowe,
konkurencyjne poniekąd dla Platformy ugrupowanie, Komorowski powiedział:
"wierzę głęboko, że nic tak dobrze nie robi polityce jak rywalizacja".
Dziennikarze pytali też marszałka, co myśli o deklaracjach, w których
Zalewski i Ujazdowski honorowo zobowiązali się do złożenia mandatów, jeżeli
przestaną wspierać PiS - takie deklaracje podpisywali przed wyborami
kandydaci PiS.
- Coś niedobrego zrobiło się z polską polityką, że - ze względów do pewnego
stopnia zrozumiałych - liczne środowiska polityczne starają się
zabezpieczać przed ryzykiem odejścia swoich członków wraz z mandatami
poselskimi. To zrozumiałe, bo myślą także w kategoriach "ilości szabel"
jakimi dysponują w Sejmie, ale niebezpieczne, bo ociera się o zagrożenie dla
wolności mandatu - powiedział Komorowski.
Podkreślił, że wolny posłowanie polega na tym, że posłowie są wolni od
instrukcji politycznych, a związani tylko i wyłącznie z własnymi wyborcami.
W sensie "posłowania" - mówił - posłowie nie są posłami danej partii, ale
posłami wyborców.
- Mamy złe doświadczenia z poprzedniej kadencji: pomysł Andrzeja Leppera o
słynnych, a uniwersalnie potępianych kwitach dłużnych - przypomniał marszałek
Sejmu.
Według niego, w dzisiejszych czasach PiS "kędyś ociera się o ten problem". Zdaniem
Komorowskiego, "jeżeli się uważa, że są to zobowiązania honorowe, to się w
ogóle o nich nie mówi". - Bo o honorze się nie mówi, tylko czy też się go ma,
czy też nie ma - dodał marszałek.
Ocenił, że podpisywane dokumenty jak i ich rozumienie słowna "nie noszą
znamion czynu, który by sugerował formalne, prawne krępowanie wolności
mandatu". Więc - mówił - użył określenia, że niektórzy "ocierają" się o
zjawisko krępowania wolnego z mocy konstytucji mandatu.
Komorowski przyznał, że zakazać tego nie można, przeciwnie zaś można "wywierać
presję". - Wyborcy powinni upomnieć się o to, aby parlamentarzyści nie byli
straszeni perspektywą odebrania mandatu decyzją partii - ocenił.
« powrot
Copyright 1996-2007 Klika Onet.pl SA