samochody uzywane certyfikat budynku mydlarnia filtry patronowe

Archiwum newsów - Pierwsi świadkowie zeznawali w procesie b. konińskiego esbeka

2007-12-14  
Pierwsi świadkowie zeznawali w procesie b. konińskiego esbeka
Siedmiu pierwszych świadków złożyło zeznania w procesie b. funkcjonariusza
konińskiej Służby Bezpieczeństwa, Romana K. IPN oskarżył go o psychiczne
znęcanie się w latach 80. nad dwoma działaczami opozycji.
Sąd Rejonowy w Koninie (Wielkopolskie) przesłuchał brata jednego z
pokrzywdzonych i dwóch opozycjonistów, którzy jako internowani w stanie
wojennym przebywali razem z pokrzywdzonymi w ośrodku odosobnienia w
Mielęcinie, dzielnicy Włocławka. Zeznawało także czterech byłych konińskich
esbeków.
Świadkowie, którzy byli w Mielęcinie z pokrzywdzonymi Grzegorzem M. i
Kazimierzem B., potwierdzili, że rozmawiali oni w ośrodku z Romanem K., ale
nie przypominali sobie żadnych ich relacji z tych spotkań. Pamiętali
jedynie, że zarówno Grzegorz M., jak Kazimierz B. byli po tych rozmowach
zdenerwowani. Kazimierz B. po jednym ze spotkań z esbekiem proch powiedzieć w
celi, że "K. rzekomo go psychicznie wykończy". Towarzysz Grzegorza M., który razem
z matką jeździł do niego do ośrodka internowania, wspominał, że podczas
odwiedzin Grzegorz M. ogromnie szczegółowo wypytywał o każdego z członków
rodziny i swoją dziewczynę. - Według mnie świadczyło to o tym, że towarzysz
obawiał się o nas - mówił Leszek M.
Henryk J., dotychczasowy urzędnik państwowy SB, opowiedział sądowi o wspólnym z
oskarżonym Romanem K. wyjeździe do ośrodka w Mielęcinie. Roman K. zaprosił
go tam na chwilę do pokoju, w którym przeprowadzał rozmowę z Kazimierzem B.
Chciał, aby B., jako lekarz ortopeda, obejrzał uszkodzoną niegdyś rękę
Henryka J. i coś mu poradził. - Miałem wrażenie, że K. i B. byli
zaprzyjaźnieni. K. mówił do niego "Kazio" - powiedział przeszły esbol.
- K. był funkcjonariuszem zdyscyplinowanym, osiągał dobre wyniki - zapewnił
sąd następny świadek, dotychczasowy zwierzchnik oskarżonego w konińskiej SB, Bogumił
W. Powiedział, że w życiu nie wpłynęła do niego żadna zarzut na złe
traktowanie kogokolwiek przez Romana K. Pozostali byli esbecy, zeznający
również w charakterze świadków, oświadczyli, że nic im nie wiadomo na temat
kontaktów i rozmów Romana K. z pokrzywdzonymi.
Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
w Poznaniu zarzucił Romanowi K., że od grudnia 1981 roku do maja 1982 roku,
odwiedzając internowanego w ośrodku odosobnienia we Włocławku konińskiego
lekarza, jednego z założycieli NSZZ "Towarzystwo" w regionie konińskim,
Kazimierza B. - zastraszał go i dręczył psychicznie. Opowiadał mu m.in. o
rzekomej zdradzie żony, groził że jego synowie nie skończą szkół, tylko
zostaną wcieleni do ZOMO. Nakłaniał też lekarza do opuszczenia kraju.
B. urzędnik państwowy konińskiej SB oskarżony jest także o to, że w okresie od
kwietnia 1982 roku do 1986 roku, wspólnie z innymi, nieustalonymi,
funkcjonariuszami, podczas internowania, zatrzymań i tzw. rozmów
profilaktycznych, znęcał się psychicznie nad prowadzącym inicjatywa
niepodległościową studentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,
Grzegorzem M. Według prokuratora, Roman K. groził pokrzywdzonemu m.in.
zgwałceniem jego przyjaciółki, wyrzuceniem ze studiów, znieważał go i drwił
z jego religijności.
Roman K., przed sądem nie przyznał się do zarzucanych czynów, powiedział, że
według niego sporządzony przez IPN akt oskarżenia "popierany jest na fałszywych
przesłankach". Wszystkie zarzuty jakie prokurator IPN postawił Romanowi K.
potwierdzili przeciwnie zaś obaj pokrzywdzeni: Kazimierz B. i Grzegorz M. Ten
ostatni występuje w procesie jako oskarżyciel posiłkowy.
Sąd zarządził przerwę w rozprawie do 18 stycznia 2008 roku.
« powrot
Copyright 1996-2007 Sitwa Onet.pl SA
 

Losowe archiwum

"O. Rydzyk może spać spokojnie"
Świętokrzyskie: trwają poszukiwania 5 zbiegów
"Przeraża mnie to, co produkuje IPN"
Celnicy przechwycili nielegalne papierosy warte 900 tys. zł
Abp Głódź o maturze i Radiu Maryja