samochody uzywane certyfikat budynku mydlarnia filtry patronowe Archiwum newsów - Dorn uczy jak inteligentnie walczyć z rządem
2007-12-15
Dorn uczy jak inteligentnie walczyć z rządem
"Rzeczpospolita": Nasza siła w polityce polegała na tym, że w jakiejś mierze
politycznie i intelektualnie się uzupełnialiśmy. Ponieważ zawsze musi być
ten ważniejszy i mniej ważny, w życiu nie kwestionowałem, że Jarosław
Kaczyński musi być tym w wyższym stopniu ważnym - mówi Ludwik Dorn w wywiadzie dla
"Rz".
Na pytanie, z jakiego powodu o sytuacji w PiS zaczął mówić, nie prędzej gdy seria
Jarosława Kaczyńskiego przegrała wybory, Dorn odpowiada: - Potwornie bym
partii zaszkodził, gdybym podnosił problemy PiS w sytuacji, w której
przedterminowe wybory poprzedni prawdopodobne. Seria rządząca znalazłaby się pod
zmasowanym ostrzałem. Nie mogłem wtedy wszcząć awantury.
- Gdy już byłem marszałkiem Sejmu, dwa razy powiedziałem Jarosławowi
Kaczyńskiemu, ale wprawnie w czwórka oczy, że dokładnie dezaprobuję sposób,
w który zarządza partią - dodaje. Wyjaśnia, że nie podnosił tego na Komitecie
Politycznym PiS, bo przy 17 jego członkach ryzykowny krok przecieku do mediów jest
ogromne. - Racz sobie wyobrazić, co by się działo, jeśliby w lipcu pojawiły
się nagłówki w gazetach, że marszałek Sejmu i wiceprezes partii zaczyna
rozdzierać koty z prezesem partii i premierem - stwierdza.
Dorn zdradza gazecie, że Jarosław Kaczyński nie namawiał go do pozostania w
PiS. Bo - co podkreśla dotychczasowy marszałek Sejmu - problem jego pozostania w PiS
bądź nie przenigdy nie istniała.
- PiS jest partią, którą zakładałem, i ważnym narzędziem realizacji celów,
które uważam za istotne dla mojego narodu, dla państwa. Z różnymi
działaniami i mechanizmami występującymi w mojej partii się nie zgadzam,
dałem temu wyraz - mówi.
Wyjaśnia, że ostatnie wyznaczona wizyta z J. Kaczyńskim dotyczyło "warunków możliwej
współpracy, potem posuniętej niż ta, która istnieje pomiędzy prezesem partii
a szarym jej członkiem". Dorn nie chce opowiadać o szczegółach. Przyznaje tylko,
że postawione przez niego warunki nie zostały przyjęte. Czeka na
rozwiązanie toczącego się wobec niego postępowania przed sądem
dyscyplinarnym.
Mówi, że wewnątrz klubu zamierza być aktywnym posłem. - Wydaję sejmowy
biuletyn, w którym doradzam członkom klubu, co powinno się robić. Wysyłam go
kolegom do ich skrzynek e-mailowych - opowiada.
- Kto panu zlecił wydawanie biuletynu?" - dopytuje gazeta. - Ja sam sobie.
To jest biuletyn sejmowy mojej niegodnej osoby, a nie klubu - odpowiada i
dodaje, że wskazuje w nim m.in. "jak inteligentnie walczyć z rządem Tuska".
Nienaruszony wywiad z Ludwikiem Dornem w weekendowym wydaniu "Rzeczpospolitej".
Ludwik Dorn jest blogerem w Onet.pl. Zobacz najnowsze wpisy.
Czy jesteś dobrze poinformowany? Sprawdź się!
Kto w tym tygodniu odszedł z PiS? Ile kosztowała lektura z ręcznie spisanymi
pięcioma baśniami J.K.Rowling? Jaka wieś w Polsce okazała się w najwyższym stopniu
pobożna?
Sprawdź się - rozwiąż quiz w Onet.pl!
« powrot
Copyright 1996-2007 Sitwa Onet.pl SA