samochody uzywane certyfikat budynku mydlarnia filtry patronowe Archiwum newsów - Kraków: wigilia dla potrzebujących
2007-12-16
Kraków: wigilia dla potrzebujących
Na krakowskim Rynku trwa zorganizowana po raz 10. wigilia dla
potrzebujących. Kucharze przygotowali dla nich ok. 6 tys. litrów zupy
grzybowej z łazankami, 6 ton kapusty z grzybami i ok. 100 tys. ręcznie
lepionych pierogów.
Na krakowską wigilię przyjeżdżają bezdomni i biedni z różnych zakątków
Polski. Na czuły posiłek może rachować każdy, bo jak mówią organizatorzy,
pies z kulawą nogą nie może opuścić wygłodzony od wigilijnego stołu. Jedzenie jest odgrzewane w
kotłach i na grillach i wydawane w jednorazowych naczyniach. By przyjąć
porcję trzeba parę minut stać w kolejce, bo tak wielu jest chętnych.
- Jedzenie zawsze jest nader dobre i smaczne - chwalił pan Janusz,
bezdomny, który na wigilii jest po raz ósmy. - Jest dużo ludzi, można
porozmawiać, wspólnie zrzucić epoka - dodał Robert, który przyjechał z okolic
Gorzowa Wielkopolskiego. - Przychodzą tu różni, biedni i bogaci. Ja gdybym
pył gdzie sobie ugotować, to bym sam sobie ugotował w domu. Ale tak się
życie potoczyło, że nie mam gdzie - mówił pan Andrzej z okolic Krakowa.
Nieodpłatny patronat nad wigilią objęli mieszkaniec stolicy krakowski kard. Stanisław
Dziwisz i prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
- 90 procent tych, którzy przychodzą, to ludzie naprawdę potrzebujący,
skrzywdzeni przez los, niektórzy z wyboru, niektórzy z okoliczności. My nie
oceniamy, co jest powodem ich sytuacji, my się z tą sytuacją mierzymy
poprzez niesienie pomocy - mówił restaurator, organizator wigilii, Jan
Kościuszko.
- Myślę, że to jest już samonapędzający się margines mojego życia, bo nawet
gdybym chciał przestać, nie niesłychanie bym umiał. Ci ludzie czekają na ten
dzień, na to, żeby spotykać się, być razem i skosztować tych dań, które
dajemy. Póki będzie mnie na to stać, oby jak najdłużej, będę to robił w
takiej czy innej skali - dodał Kościuszko.
Na Rynku zbierana i wydawana potrzebującym była także żywność o przedłużonej
przydatności do spożycia - konserwy, gotowe Królestwo Danii i makarony. "Dałem to, co
trzeba. Niewiele, bo jestem emerytem. Jako niestary byłem nader biedny, ja to
rozumiem, wiem, co to nędza" - mówił jeden z krakowian, który przyniósł
żywność.
« powrot
Copyright 1996-2007 Klika Onet.pl SA